Kreatywna Zmiana to nowy cykl, który mam nadzieję, zagęści częstotliwość pisanych przeze mnie postów. Od zawsze pasjonowały mnie wnętrza, sztuka użytkowa i zmyślne gadżety, a kiedy to przestałam projektować domki w Simsach wzięłam się za 3dsMaxa. Postanowiłam, że połączę swoje pasje do wnętrz, tworzenia i modelowania. Tak więc od dziś między postami DIY, pojawiać się też będą metamorfozy wnętrz, z moimi wizualizacjami 3D.

Dziś przedstawiam Wam Kreatywną Zmianę – Metamorfozę łazienki…naszej łazienki :)

Zacznijmy od tego, że nasze mieszkanie było w stanie surowym. Łazienka była gołymi pustakami, cegłą i wystającymi rurami. Każdy kąt wyglądał jak na zdjęciu poniżej, (na obecną chwilę w tym miejscu stoi pralka). No ale co to jest dla kreatywnej głowy, wyobrazić sobie efekt końcowy, co nie?

Jak już tu nie raz wspominałam na blogu, kocham połączenie surowości z naturą i drewnem.
Tak więc, zaczęły się moje wizualizacje i to za co je kocham, to fakt iż umożliwiają mi sprawdzenie wielu opcji.
Gdzie, ile i jakiego koloru płytek, czy aby na pewno półka w tym miejscu prezentuje się tak jakbym chciała, itp.
A najważniejsze jest to, że to jeden z najskuteczniejszych sposobów by przekonać do moich wizji męża,
który nie zawsze wszystkie moje pomysły potrafi ogarnąć wizualnie w głowie ;)

Jeśli też przydałyby Wam się wizualizacje, jednak programy 3D to czarna magia, koniecznie zajrzyjcie do tego postu, w którym znajdziecie link do darmowej platformy gdzie wykonacie wizualizacje online.

Mój Projekt

Starałam się trzymać swojego postanowienia, że chcę łazienkę wyglądająca sterylnie ale ciepło, (coś jak w spa).
Początkowo planowałam łazienkę całą w gresie na wzór drewna i białe meble, ale łazienka wydawała się zbyt przytłoczona ciemnymi płytkami. Przy wielkości 5 m2 bez okna, przypominała bardziej skalną grotę.
Ostatecznie zdecydowałam się na jeden pasek brązowego gresu, na ścianie, obudowie wanny i podłodze, oraz na małym fragmencie wnęki na półkę.
Jeśli oglądacie Domowe Rewolucje, 2 tygodnie temu Dorota Szelągowska, zrobiła prawie identyczną łazienkę…dziwne bo do dziś nie publikowałam zdjęć, a mieszkamy tu już ponad rok ;)

W  trakcie prac

Łazienka była pierwszym pomieszczeniem, które postanowiliśmy wyremontować w mieszkaniu. Przy dalszych pracach remontowych, gdzie szalał wszechogarniający pył i beton, była ona najczystszym pomieszczeniem w mieszkaniu, dlatego zdarzyło nam się nawet jeść pizzę z pudełka postawionego na sedesie jak na stole :D

Efekt końcowy

Żeby nie było, nie wybraliśmy żadnych drogich bajerów, praktycznie wszystko zakupiliśmy w Castoramie,
albo Leroy Merlin. Najdroższą rzeczą był chyba sedes, chociaż nie umie żadnych sztuczek i nie gra melodyjek.
Na końcu wpisu podam Wam linki do konkretnych elementów wyposażenia.

Coś co kompletnie zawojowało moje myślenie w chwilach projektowania, to baterie do zlewu i wanny.
Z perspektywy czasu, muszę jednak przyznać, że o ile wyglądają fajnie, jakaś oszczędność wody jest, to nie do końca były praktycznym pomysłem.

W przypadku baterii do zlewu, zupełnie nie pomyślałam o wątpliwej przyjemności czyszczenia
tego zewnętrznego kanaliku. Kamień widać tam momentalnie, więc jeśli nie jesteście fanami czyszczenia kranu co 3 dzień i macie twardą wodę, lepiej poważnie się zastanówcie. Nam mają montować niedługo uzdatniacz wody w bloku, jak się domyślacie odliczam już dni do tego wydarzenia.

Baterie do wanny, ich mamy dwie oddzielne, jedna pełni funkcję prysznica z deszczownicą i słuchawką prysznicową, a druga jest zmyślną kaskadą, do napełniania wanny. Cóż wszystko byłoby pięknie gdyby funkcję swoją druga bateria wypełniała należycie, jednak i tu zauważyliśmy drobną wadę. Chodzi o funkcję spieniania wody, która to odpowiada za jej teoretycznie oszczędzanie. O ile w przypadku zlewu jest to okej, tak tu woda kaskadą leci bardzo wolno i trzeba sporo czekać zanim wanna napełni się odpowiednio, przez co zawsze musimy ją wspomóc słuchawką prysznicową.

Ostatnim „bajerem” są ledy. Od kilku lat oświetlenie ledowe było tak masowo upychane wszędzie, w wyniku czego ich dobre imię zostało lekko nadszarpnięte i otarły się o kiczowatość. Pamiętając jednak o umiarze, możemy z ich pomocą osiągnąć, na prawdę fajny efekt. Pierwszą myślą jaka skłoniła mnie do ich zaprojektowania w tych miejscach, była chęć stworzenia przytulnego i nastrojowego klimatu, w nasze łazienkowej strefie relaksu. Bardzo fajnie podkreślały, żłobienia na płytkach, ale ich prawdziwą wartość doceniłam dopiero w momencie kiedy po raz pierwszy wybrałam się nocą do łazienki. Ich światło było tak przyjemne, moje oczy nie doznały szoku, gdy je zapaliłam i poczułam się w pełni usatysfakcjonowana ich posiadaniem. Teraz ze względu na ciążę odwiedzam łazienkę nocą coraz częściej, ale dzięki braku porażenia świetlnego, spokojnie wracam od razu spać.

Wyposażenie łazienki:

Bateria umywalkowa – Cooke & Lewis 
Bateria przy wannie – Cooke & Lewis
Szafki łazienkowe – Cersanit
Miska WC Volta – Roca
Bambusowe dodatki w łazience – Ikea

Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten wpis i niedługo polubicie cały cykl Kreatywnych Zmian :)