Browsing Category:

Blog

  • InBlog, DIY

    Jak wspierać rozwój kreatywności u najmłodszych? – DIY Galeria małego artysty

    Dzieciom naprawdę niewiele potrzeba by puścić wodzę fantazji, możemy się o tym przekonać dając im się trochę ponudzić lub po prostu spuszczając je z oka. Jednak to nie wszystko co możemy zrobić by pomóc im przerodzić tą bujną wyobraźnię w twórcze działanie. Jak więc wspierać rozwój kreatywności najmłodszych?

    Wspieranie kreatywności

    Każdy rodzic pewnie by chciał, pewnie często wielu to robi i nawet nieświadomie, ale na pewno nie zawsze przychodzi to łatwo.

    Bariery

    Możecie pomyśleć, że bariery wiążą się z dzieckiem i jego manualnymi zdolnościami i możliwościami. Bo jak kreatywnie bawić się z niemowlakiem, który wszystko wkłada do buzi lub nie mówi, nie siedzi, nie chodzi? Jednak ja mam akurat tutaj na myśli bariery siedzące w nas, rodzicach. To my widząc leżące niemowlę z karuzelą nad głową często uważamy, że póki co nic ciekawego z nim robić nie można. Kiedy stajemy się rodzicami, z każdej strony słyszymy jakieś porady, jest pełno nowych wyzwań i trudności z którymi musimy się mierzyć. Widząc grzecznie leżące dziecko z karuzelą nad głową, delektujemy się tą chwilą spokoju i nawet przez myśl nam nie przejdzie, że moglibyśmy w tej chwili spróbować wesprzeć kreatywność dziecka. Oczywiście nie ma w tym nic złego, chwilo trwaj i zdarzaj się jak najczęściej, ale od czasu do czasu można zaszaleć z jakimś kreatywnym przedsięwzięciem. A co gdyby tak pośpiewać coś maluszkowi zamiast melodyjki z karuzeli albo zagrać na jakimś instrumencie. My akurat dużo śpiewaliśmy, bo lubimy, ale nigdy nie wpadłam na to, żeby czasem podmieniać choćby klasyczne zabawki z karuzeli na przedmioty o różnych fakturach, wzorach, kształtach, np. szyszki, kulki filcowe, wstążki. Obecnie wiem, że mogłam zrobić jeszcze więcej, żeby pomóc Laurce w rozwoju jej kreatywności. Może to zasługa zmiany postrzegania dziecka z małej słodziutkiej pulpy, na odrębną inteligentną istotę (polecam książki Jaspera Juula), może inspirowanie się gronem kreatywnych mam jakie znalazłam na facebookowej grupie Dom w stylu Montessori, może wyzbycie się barier przed robieniem czasem sporego bałaganu, ale teraz po prostu widzę nowe kreatywne zabawy na każdym kroku.

    Pomysły na zabawy

    Z przyczyn oczywistych nie każda zabawa nadaje się do każdego dziecka, nie tylko ze względu na wiek, ale też na aktualne potrzeby i możliwości naszych dzieci. Dlatego rola rodzica jako animatora zabawy jak i przewodnika życiowego, wymaga od nas nie lada uważności, ustąpienia miejsca z kierownika na narratora lub obserwatora, (zajrzyjcie tu). Z racji większego doświadczenia życiowego, możemy dzieciom pomóc odkrywać różne przedmioty i konsystencje. Pokazujmy im co zwykle robimy z daną rzeczą, ale nie wymagajmy od nich żeby robiły to samo, dajmy im odkrywać to na ich własny sposób. Oczywiście jednocześnie nadal pilnując by było to w pełni bezpieczne. Dając 7 miesięcznemu dziecku miskę z mąką do pomacania paluszkami, nie oczekujmy, że na pomacaniu się skończy, ale pamiętajmy też, że od polizania palca z mąką raczej nic mu się nie stanie, za to powinniśmy wkroczyć w przypadku zajadania jej garściami ;)

    Z maluszkami, dużą rolę odgrywają wszelkie pomoce sensoryczne, w domowej kuchni na pewno macie całą masę takich pomocy, nie musicie wybierać się do sklepu. Możecie zrobić woreczki/buteleczki z różnej wielkości ziarnami w środku, możecie dawać pomacać ciasto, powąchać różne zapachy lub dać potłuc w różne garnki i miski.Im dziecko starsze tym więcej opcji, te poprzednie się nie przeterminowały jeśli nie znudziły się dziecku, dalej spokojnie możemy się bawić w ten sposób, ale możemy wprowadzać też nowe techniki.

    Laurka bardzo lubi rysować, sama siada sobie do stoliczka i maluje kiedy ma ochotę, nie zawsze po kartce, ale ściany jeszcze mają się całkiem dobrze. Kredek jej nie chowam, zawsze są pod ręką, miałam z początku opory, kiedy w okolicach roczku maznęła nimi 2 razy, a potem już tylko zjadała lub stukała nimi. Na początku używaliśmy kredek flexcils, są elastyczne, odporne na tłuczenie, wyginanie i gryzienie, do tego nie brudzą. Jednak ich wadą jest to , że trzeba je mocniej docisnąć by uzyskać intensywny kolor. Teraz wymieniliśmy kredki na Bambino w oprawie drewnianej i mimo iż nadal są używane nie tylko tak jak zakładał producent to sprawują się super i w razie wylądowania w buzi nie brudzą jej całej. Jeśli chodzi o malowanie farbami na początku można wykonać jadalne farby z np. jogurtu i barwników, lub zwykłe farby zamknąć w woreczku strunowym do rozmazywania i mieszania kolorów. Taki woreczek można przykleić również do okna, dodatkowe przebijające przez farbę światło może być fajnym elementem do odkrycia.

    Korzystajmy też z sezonowych dobrobytów, teraz np liście, kasztany, żołędzie, można je gotować w zabawkowej kuchni, malować na nich, malować nimi, siedzieć w misce pełnej kasztanów, pomalowane sortować kolorami itp. Ostatnio widziałam tacę z kostkami lodu i jaką radość sprawiało to bawiącym się dzieciom, więc już wiem co zrobimy gdy chociaż trochę sypnie śniegiem ;)

    A kto to potem posprząta?

    To bywa chyba najgorszą z barier do przeskoczenia. Poza wymyśleniem samej zabawy, zabezpieczenie terenu do jej wdrożenia wymaga od rodzica również niezłej inwencji twórczej. My np. zaczęłyśmy malować bezpośrednio w wannie, niedawno próbowałam zabezpieczyć tylko stoliczek folią, ale jednak łapki niekoniecznie trzymają się samego stoliczka, zamiast malowania gąbkami wolała malować zakrętkami od pojemniczków z farbami i teren okazał się niewystarczająco przygotowany.Odkurzacz prawie zawsze mamy pod ręką, gdy coś się rozleje Laura już sama z ochotą biegnie po ścierkę albo wyrzuca do kosza papierki, nie robi tego bo ja jej każę, ale raczej jest to dla niej równie fajna zabawa. Nie zawsze ma taki wspaniałomyślny dryg, ale już chyba się przyzwyczaiłam do etapu sprzątania po zabawie i zupełnie mi to nie przeszkadza.

    Identyfikacja z pracą i duma.

    Naszym celem jest pokazywać im, że to co robią ma sens. Nie tylko chwaląc to co zrobiły, bo to może uzależnić ich poczucie wartości od opinii innych, ale są inne sposoby dzięki którym możemy wzmocnić identyfikację dzieci z ich pracą. Z pozoru niewinne mazanie po kartce może stać się laurką dla babci (wycinamy fragment “bazgrołków” w serduszko lub ubieramy w ozdobną ramkę), możemy zrobić z kilku rysunków książeczkę, zdjęcie, za pomocą papieru transferowego i skanera przenieść na poduszkę lub koszulkę. Powinniśmy eksponować pracę naszych pociech, bo tym samym one nauczą się być dumne z tego co zrobiły, do tego będą bardziej chętne na kolejne projekty.

    Pamiętajcie też, że dzieci uczą się jak mali naukowcy poprzez eksperymenty i obserwację, nasze słowa i tłumaczenia mają dla nich trochę niższą wagę, a co za tym idzie sami też musimy świecić przykładem. One na pewno z chęcią się przyłączą do tego co robimy, a już nasza w tym głowa by wydzielić im coś odpowiedniego do roboty.

    Wspólne tworzenie to super zabawa!

    DIY Galeria małych artystów

    Tak więc, po długim wstępie, zapraszam na tutorial prostej domowej galerii dla małych artystów. My na razie sprawiliśmy Laurce dwie ramki, ale na ścianie mamy jeszcze miejsce gdyby obrazy już się nie mieściły.

    Co będzie potrzebne?

    – ramki

    – sznurek

    – zszywacz lub klej na gorąco

    – młotek i kombinerki

    Krok 1

    Z ramek pozbywamy się pleców i “łapek”, które je przytrzymywały. Pilnujemy by łapki małych pomocników, nie podebrały żadnej małozjadliwej części ;)

    Krok 2

    W naszych plecach ramki (z Ikeii), mieliśmy zamontowane takie zawieszki mocowane za pomocą ząbków. Wyciągnęliśmy je i przy pomocy młotka wbiliśmy w samą ramkę.

    Przed wbiciem zawieszek, pamiętajcie by wyprostować ząbki.

    Krok 3

    Pozostając na odwrocie ramki, zamocowujemy sznurki, na których to wieszane będą prace naszych artystów. Ja użyłam w tym celu zszywacza do drewna, ale możecie to zrobić też np. za pomocą kleju na gorąco.

    Teraz pozostaje tylko powiesić ramki i gotowe!

    Elfy na zdjęciu powyżej malowałyśmy razem, ja narysowałam laleczki, Laura domalowywała im włoski i pomagała kolorować bluzeczki.

    0
  • InBlog

    Domowa Galeria

    Może pamiętajcie jak pisałam kiedyś “Jesteśmy reżyserami swojego życia, zadbajmy o to by kadry…

    Czytaj dalej